Dłoń na szybie – rytuał, z którym czas się rozstać

hand on the glass
Między chłodem a resetem

Zdarza się, że po krótkiej, ale brutalnie intensywnej wymianie czujesz, jak palce ręki, w której trzymałeś rakietę, dosłownie płoną. Odruchem jest wtedy krok w tył i przeciągnięcie dłonią po zimnej szybie: moment chłodu, sekundowy reset, sygnał dla głowy „wracamy do gry”. U jednych to świadomy rytuał przed kolejną piłką, u innych – nawyk z kategorii „robię to od lat i nawet o tym nie myślę”. W tle zawsze jest ten sam problem: rozpalona, wilgotna dłoń i potrzeba szybkiego ogarnięcia chwytu, zanim serwisowy zegar – choćby tylko w twojej głowie – zacznie tykać coraz głośniej.

Między rytuałem a tym, co mówi PSA

Professional Squash Association (PSA), czyli organizacja odpowiadająca za zawodowy tour, w swoich oficjalnych materiałach tłumaczy ten gest bardzo prosto: gracze dotykają lub wycierają ściany głównie po to, żeby pozbyć się potu z dłoni i dlatego, że stało się to elementem ich rutyny na korcie. Nie ma osobnego przepisu w stylu „zakaz wycierania rąk o szybę” – to raczej ciekawostka z działu najczęściej zadawanych pytań, gdzie PSA wyjaśnia widzom, skąd wzięło się to zachowanie i że jest ono po prostu nawykiem części zawodników. Z perspektywy oglądalności i wizerunku sportu coraz mocniej promuje się jednak czytelny, „czysty” obraz kortu oraz korzystanie z ręczników, a nie ścian, gdy w grę wchodzi pot na dłoniach.

Kiedy nawyk robi się obrzydliwy

Kłopot w tym, że to, co przez kilka sekund działa dla ciebie, zostaje na korcie dużo dłużej. Pot i brud z dłoni lądują na szkle, z meczu na mecz dokładają kolejne smugi, aż tylna ściana zaczyna przypominać tablicę odcisków, a nie wizytówkę klubu. Dla ludzi wchodzących po tobie to po prostu mało higieniczne, a dla części – zwyczajnie obrzydliwe. Jeśli dołożysz do tego kamery na turniejach, robi się jeszcze mniej romantycznie: może nie każdy ślad dłoni rozwala transmisję, ale sam gest wycierania ręki o szybę wygląda w kadrze źle, odciąga uwagę od gry i psuje odbiór całego wydarzenia – co zauważają i kibice, i ludzie od realizacji. Coraz częściej traktuje się więc wycieranie rąk o szybę nie jako sympatyczną „squashową tradycję”, tylko zły nawyk, który warto w końcu odpuścić.

Frotka, tacky grip i nowy rytuał

Rozwiązania są proste i dostępne dla każdego. Frotka na nadgarstku robi więcej, niż się wydaje: zatrzymuje pot spływający z przedramienia i pozwala jednym krótkim ruchem osuszyć dłoń między wymianami, bez żadnych formalnych przerw. Druga rzecz to wybór odpowiedniego overgripu – w sportach rakietowych tacky gripy są projektowane właśnie po to, żeby rakieta „przyklejała się” do ręki i trzymała pewnie nawet przy lekkiej wilgoci, zamiast ślizgać się w palcach. Do tego można dołożyć prosty rytuał zamiast szyby: poprawienie rakiety, krok do przodu, dwa spokojne oddechy. Głowa dostaje swój reset, ręka – realną pomoc, a tylna ściana przestaje być ofiarą cudzych przyzwyczajeń.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry